Recenzje

 

(…) Taki to „Dramat, który nie ma końca” rozgrywa przed naszymi oczyma Teatr Nie Teraz Tomasza A. Żaka. A my oglądamy z zapartym tchem, bo bije zeń ogromna siła.

(…) Ale „Końcu świata” tkwi również ogromna siła wyrazu – dramaturgiczną oś spektaklu buduje wszak zderzenie postaw i motywacji, konfrontacja życiowych doświadczeń i stopnia odpowiedzialności za piekło na ziemi. Autor sztuki bowiem nie pozostawia miejsca na wątpliwości co do faktu, iż wszyscy taką odpowiedzialność w mniejszym bądź większym stopniu ponosimy. Myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Zwłaszcza zaniedbaniem…

(…) Tomasz A. Żak jest artystą stricte klasycznym, który w pełni świadomie i z wielką swobodą sięga ku środkom wypracowanym przez długie stulecia scenicznej ekspresji rodzaju ludzkiego. To dlatego „Koniec świata” tchnie Teatrem – tak jest przez wielkie T – wyraźnie grają w nim echa antycznej tragedii, Szekspirowego Globu, a nade wszystko polskiej tradycji romantycznej (tylko się zastanawiać, czy więcej tu ducha „Nie-Boskiej komedii” czy „Wesela”).

„Koniec świata” to dzieło głęboko przemyślane, duchowo przeżyte (zapewne również przemodlone?), intelektualnie przeżute i artystycznie przenicowane. Mroczne i surowe jak ascetyczna scenografia, w której zamyka się jedność a zarazem rozpiętość czasu, miejsca i akcji (…)

Jerzy Wolak, „Koniec świata” nad wyraz udany

www.pch24.pl 17 października 2017

 

Rok 2017 obfituje w znamienne daty, z najważniejszą: stuleciem objawień fatimskich. Teatry zupełnie nie są zainteresowane taką tematyką. Z jednym wyjątkiem, którym jest spektakl „Koniec świata, czyli dramat, który nie ma końca” w wykonaniu Teatru Nie Teraz z Tarnowa.

(…) To spektakl mówiący o wierze w Boga. O sile wiary, która pokonuje zło. O zderzeniu profanum i sacrum, wojnie szatana z Bogiem.

(…) Znamiennie wybrzmiewa finałowa scena, w której Rajmund, patrząc ponad głowami widzów, mówi: „Jestem stamtąd. Popatrzcie na słońce„. Te ostatnie słowa spektaklu są nawiązaniem do cudu słońca, jaki miał miejsce w Fatimie 13 października 1917 r. i był zwieńczeniem objawień Matki Bożej.

(…) TNT jest sceną alternatywną, offową. Mimo znakomitego i ważnego dorobku artystycznego, którym wypełnia swoją misję wobec Polski, nie posiada stałej siedziby, błąka się po Polsce. Przed premierą prezydent Andrzej Duda napisał w liście do zespołu TNT m.in.: „Nieczęsto można spotkać grupę artystów poszukujących nowych środków wyrazu, a jednocześnie tak mocno przywiązanych do najgłębszych źródeł polskości i europejskości. […] Ta gotowość pójścia pod prąd dominujących wątków kultury współczesnej, ów radykalny, odważny eksperyment tradycji zasługuje na słowa szczególnego uznania”.

Temida Stankiewicz-Podhorecka, Opowieść o wierze

Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 21-22 października 2017, Nr 245 (5998)