Recenzje

(…)  I scena pośrodku krzyża. Scena przemiany, katharsis. Naprzeciw siebie twarzą w twarz Blatt i Born, z boku przyglądający się Przeor. W tle chór, pełniący bardzo istotną rolę oprawy liturgicznej. Przeor w roli duchowego przewodnika (przez przykład swoich heroicznych cnót) i Żyda Blatta i nazisty Borna ma niesłychanie trudne aktorsko zadanie. Potwierdza to stwierdzenie Jacques’a Maritain’a, że „chrystianizm nie ułatwia sztuki”. Również, a może zwłaszcza reżyserskiej. Uznanie dla Reżysera, bowiem jest to misterium i nie jest; jest to spektakl, a jednak misterium. (…)

W tej sztuce, jak zauważyłem, nie ma przypadków, a gdy się jakiś pojawia, zmienia się w swe przeznaczenie. Odnajduje się w syntezie, jak teza i antyteza, jak w tym dziwnym dramacie – oksymoronie… Oto synagogalne misterium, zagrane w małym prowincjonalnym mieście, stało się nieproporcjonalnie wielkim i niezwykłym wydarzeniem kulturalnym i artystycznym.

Jan Maniak, Synagogalne misterium Teatru Nie Teraz. Miasto i Ludzie – Tygodnik, Nr 34,

27 września 2013


Przejmujące w swej głębokiej wymowie, piękne przedstawienie Teatru Nie Teraz z Tarnowa to wydarzenie artystyczne. I nie tylko artystyczne. Ten spektakl o wielkich walorach etyczno-moralnych, tak zresztą, jak i pozostałe przedstawienia Teatru Nie Teraz, sięga do historii i poprzez sztukę opowiada dzieje naszej Ojczyzny. Czyni to wbrew panującemu obecnie terrorowi poprawności politycznej, która fałszuje i niszczy naszą historię.

(…) Finałowa scena, kiedy oficer gestapo Walter Born (doskonały w tej roli Maciej Małysa), ironizując, zakłada Żydowi na głowę zwinięty drut, jako koronę cierniową, po czym narzuca mu na ramiona czerwoną materię, a do ręki daje szpicrutę, którą zazwyczaj okłada swoich „niewolników”, Polaków i Żydów – jest wstrząsająca. (…)

Tymczasem Born (…) szlocha, przewartościowuje swoje życie. (…) przed Żydem, którego przed chwilą poniewierał, doświadcza łaski nawrócenia. Daruje Blattowi życie i odchodzi. (…) A Żyd, Emanuel Blatt? Pewny, że umrze, nie może pojąć, jak to się stało, że ocalał. Za jego plecami jest krzyż Chrystusowy, Blatt odwraca się, obejmuje krzyż i szlochając, woła: Adonai, Adonai…

Wyznam szczerze, iż chyba nigdy dotąd nie widziałam w teatrze tak subtelnie podanej, a zarazem wstrząsająco głębokiej i tak bardzo wiarygodnie zagranej sceny nawrócenia. Kata i ofiary.

(…)

To doskonale pomyślane i wyreżyserowane przedstawienie jest wspaniale i w pełni prawdziwie zagrane przez wszystkich aktorów. (…) Wszystko to rozgrywa się w znakomitej oprawie scenograficznej i ze świetną muzyką.

(…) Z przedstawienia Tomasza A. Żaka emanuje siła wiary w Kościół Chrystusowy. Ten spektakl to także protest przeciwko pomawianiu nas, Polaków, o antysemityzm i przerzucaniu winy z Niemców na Polaków, choćby przez haniebne używanie na świecie sformułowania typu „polskie obozy koncentracyjne”.

Temida Stankiewicz-Podhorecka, Nawrócenie kata i ofiary. Nasz Dziennik – Sobota-Niedziela,

7-8 czerwca 2014, Nr 131 (4973)