Intensywność szkła poza percepcją

ispp

Reżyseria, scenariusz i  scenografia: Tomasz A. Żak

 

Muzyka i dźwięki: Tomasz Lewandowski

 

Występują: Ewa Tomasik

oraz

Tomasz Lewandowski, jako muzyk (gitara akustyczna) i Magdalena Zbylut, jako kamerzysta

 

Premiera: 6 i 7 grudnia 2010 roku. Scena w Hotelu Tarnovia w Tarnowie

 

Spektakl zrealizowano przy pomocy Hotelu Tarnovia i Tarnowskiego Teatru im. L. Solskiego

 

Szkło w głowie

 

Jak myślicie: co ma w głowie kobieta, która wciąż planuje swoją samobójczą śmierć?

 

„Umieranie jest sztuką jak wszystkie inne, umiem ją szczególnie świetnie…” – odpowiada amerykańska poetka, pisarka i eseistka Sylvia Plath w wierszu Kobieta Łazarz.

 

Pewnie nie „najświetniej” szło jej z tą sztuką, bo zabić się próbowała przecież wielokrotnie. Udało jej się w końcu, ale dopiero, gdy skończyła 31 lat. Plath to idol pokoleń młodych buntujących się ludzi i w końcu ikona współczesnej kobiety – intelektualistki, feministki. W takie szaty ubrał ją czas. Czy tak to sobie wyobrażała – to swoje życie po życiu?

 

A jak właściwie smakują rzeczy poza naszą percepcją? Są bardziej kolorowe, bardziej soczyste, bardziej dźwięczne? I co zrobić, kiedy nie można wydostać się spod szklanego klosza, pod który – nie wiadomo kiedy – się wlazło? Co zrobić, kiedy nie  potrafi się żyć?

 

„Intensywność szkła poza percepcją”, spektakl Teatru Nie Teraz, według scenariusza i w reżyserii Tomasza A. Żaka, to opowieść o kobiecie, która przegapiła w życiu najważniejsze: miłość, rodzinę, spokój ducha. Dla postaci takiej kobiety – artystki, którą w spektaklu staje się Ewa Tomasik, pierwowzorem jest właśnie autorka „Szklanego klosza”, która całe dziesięciolecia temu swym życiem definiowała to, co jest problem współczesnej tzw. wyzwolonej kobiety. To opowieść o osobie, która w całym zamęcie ambicji – własnych i tych, które są wdrukowywane nam przez media, traci tak naprawdę to, do czego została stworzona. Widzimy okaleczony psychicznie singiel, który już nie potrafi kochać, nie potrafi być matką, nie potrafi być córką i nienawidzi w końcu wszystkich wokoło, bo postrzega ich jako wrogów. Wrogiem jest matka, wrogami są mężczyźni, wrogami są także własne dzieci.

 

Sylvia Plath jest modelowym przykładem takich kobiet, które odnajdujemy w większości telewizyjnych produkcji i na stronach kolorowych gazet „dla kucharek” z tytułem „pani magister”.  Potwierdza to biografia pisarki, a już szczególnie ekshibicjonistyczne „Dzienniki”. Sylvia nie potrafiła sobie poradzić z nienawiścią do matki, z żalem za wcześnie utraconym ojcem. Związki z mężczyznami traktowała jako formę dowartościowania się. Leczenie w zakładzie psychiatrycznym niczego nie zmieniło. Po rozwodzie, kończącym jej nieudane małżeństwo, zostawiła swoje małe jeszcze dzieci i w końcu skutecznie popełniła samobójstwo. „Dla człowieka siedzącego pod szklanym kloszem, znieczulonego na wszystko, zatrzymanego w rozwoju, jak embrion w spirytusie, całe życie jest jednym wielkim, złym snem.” /S. Plath, Szklany klosz/

 

Bohaterką naszego spektaklu jest artystka sceniczna; pieśniarka, która po swoim dramacie życiowym – odejściu ukochanego i jego ślubie z inną, postanawia, że teraz jej życie będzie koncentrowało się na niszczeniu mężczyzn. Uciekinierka z oddziału dla psychicznie chorych ma dać swój ostatni koncert, który jest równocześnie rozrachunkiem z całym jej życiem i przybiera formę generalnej spowiedzi. Na skraju szaleństwa artystka wykonuje swój ostatni popis – jedyne, co tak naprawdę potrafi.

 

Kompozytorem wszystkich pieśni prezentowanych w spektakli jest Tomasz Lewandowski, który jednocześnie akompaniuje na żywo Ewie Tomasik, kreując tajemniczą postać muzyka – świadka wydarzeń.

 

Patrzmy, słuchajmy, ale w końcu zadajmy sobie te jak najbardziej aktualne pytania: Czy idolem może być ktoś, kto unieszczęśliwia innych? Czy jeden człowiek – nawet bardzo wybitny artysta, ma prawo podeptać innego człowieka z powodu swojego bólu? Czy możemy pochwalać świat pędzący szaleńczo w stronę przyjemności i beztroski, a charakteryzujący się kompletnym brakiem odpowiedzialności? Czy odrzucić tradycyjne wartości, w tym Boga, bo tak wygodniej? Czy zamknąć się pod szklanym kloszem?

Pytajmy i nie bójmy się odpowiedzieć. Te odpowiedzi zdefiniują nasze życie i cały świat dookoła. Być może, w przypadku niektórych, rozbiją szklany klosz.